Jestem zaspokojony - czas na Ciebie!
Istniejemy jak w seksie, uprawiamy seks jak istniejemy. Dwie sfery życia człowieka, które posiadają przekładalny język - do lizania i mówienia.
Nadchodzi taki czas w życiu człowieka, gdy stwierdza, że dla siebie już zrobił wystarczająco dużo i może pomóc dochodzić do zaspokojenia innym. Mówimy o przypadku egoizmu właściwego - najpierw sobie, potem tobie. Lecz są i tacy, którzy udają, że “niczego” nie pragną dla siebie, chcą jedynie zaspokajać innych, a właściwie umiłowaną
osobę. Cieszą się ze szczęścia bliskich lub obcych. I w tym sedno - cieszą się. Taki z tego altruizm, zaspokajam się zaspokajaniem ciebie.
Jakie to szlachetne! I jakie łgawe. Wykorzystuje moje zaspokojenie do zaspokajania siebie co odbiera mi część radości, bowiem przyzwala mi na rozkosz. Do tego tworzy pseudo dług wdzięczności, piasek w oku, którego nie widać, ale dotkliwie czuć. Niby nie wypowiedziane, ale między słowami przenika, to co nie wypowiedziane stokroć silniejsze. Nie lubimy sytuacji, gdy kogoś obdarowujemy, a ta osoba nie cieszy się z podarunku. Wtedy i my nie pozostajemy dłużni i nie cieszymy się z podarowania. Nasz altruizm kończy się. Do tej pory omówiłem sytuacje chore. Czas na złotą receptę, która nie istnieje. Jest mitem, legendą, w którą chętnie się wierzy.
Nie wszystko na raz. Do zobaczenia w następnym wpisie.
Przedwczesny…koniec.
Moim zdaniem. :)
Nie rozumiem tego :(