Moje Termopile

Pierwszy bloger RP - Janusz Palikot

Opublikowany w Internet by boyzelenski w dniu styczeń 14th, 2008

Oto i mamy najskuteczniejszego blogera (bloggera?) Rzeczypospolitej. Jak czytamy na gazeta.pl:

W ciągu niedzieli Palikot odnotował ponad 100 tys. wejść na stronę swojego bloga.

Patrząc na zasady przyciągającego uwagę blogowania wg. PolskiBlogger, widzę, że Janusz Palikot stosuje się do pewnych prawd marketingu. Wystarczy wypunktować:

▪ Napisał o kimś znanym, który ma zarówno zwolenników jak i przeciwników (i to skrajnych)
▪ Zadał pytanie, nie oskarżył. To bywa gorsze.
▪ Zrobił to na imiennym blogu, gdzie nie ukrywa swojej tożsamości, która jest bardzo popularna i…
▪ …którą wykorzystał jako zachętę do przeczytania wpisu (kto by się przeją takim wpisem na moim blogu?)
▪ Posiada bloga na onet.pl dal polityków co jest gwarancją reklamy
▪ Ktoś musi powtórzyć w innych mediach/blogach co zawarte jest na blogu (naturalna reklama)

Wniosek? By anonimowy bloger uzyskał taki sukces wydaje się praktycznie niemożliwe. Zbyt wiele podpunktów niedostępnych dla mas/nas.

boyzelenski

Trawa po drugiej stronie brzegu zawsze wydaje się zieleńsza

Opublikowany w Internet by boyzelenski w dniu styczeń 11th, 2008

Pisać każdy może, trochę lepiej trochę gorzej. Gorzej jak pisze się coś co było, albo odpowiada na pytania w sposób oryginalny, na tyle na ile nie zna się historii. Wszystko już w historii było - ano nie wszystko. Lecz wiele rzeczy jest powtórzeniem, odkryciem na nowo. Trochę wyabstrachowałem to wszystko, powrócę do kontekstu. Gdy przeglądam strony autorskie, blogi mam dziwną myśl, że to już było. Chodzi o treść. Autorzy powołują się na coś http://www.wrotapodlasia.pl/NR/rdonlyres/425E8B5E-F75F-45C9-9C60-D6C1987C6506/24384/cos.jpgzupełnie innego niż było do tej pory, novum w Europie. Coś co jest lepsze od naszych klasycznych postaci pewnych rzeczy. Bo tamto jest obce, nieznane, tajemnicze i niezrozumiałe. Jest przez to czarujące… A dla mnie nudne i wtórne. Też taki byłem. Gdy dorwałem jakiś rzadki egzemplarz książki, artykułu o którym się nie mówiło głośno, byłem orędownikiem tego. Dziwiłem się, że te lekarstwo na wszelkie choroby i zło nie jest popularyzowane. Odpowiedź przyszła z czasem. Wystarczyło sięgnąć po podręczniki historii z różnych dziedzin jak i powszechną. Literatura, malarstwo, filozofia, fizyka, biologia, chemia - poznajemy ich historię i otwieramy oczy. To już było, na to już odpowiedziano, z tym już sie uporano, te czyny już zrobiono. Może to śmierdzieć pewnym akademicyzmem, ale bez podstawowej wiedzy będziemy złudzeni oryginalnością, prawdziwością pewnych teorii. Zwłaszcza tych przekraczających rozum. Paranauk. Odrzucenie logicznego, racjonalnego myślenia prowadzi do wciśnięcia ludziom wszelakiej ściemy. Bo przecież rozum nie jest instancją oceniającą. Wmawiają, że to trzeba czuć, wyzbyć się myślenia, przepełnić się duchem czegoś tam. Tacy głosiciele prawd objawionych niszczą umysły chłonne, nieoczytane. Jeżeli większość dnia siedzisz przed monitorem to jesteś celem idealnym. Nie chce Ci się sięgnąć po literaturę fachową w celu znalezienia odpowiedzi na dręczące Cię pytania. Wolisz wystukać je w Googlach. I znajdujesz to co było, co jest ułudą prawdy. Myślisz, że będziesz oryginalny? Nie, to już było.

boyzelenski

Amisz prawdę Ci powie

Opublikowany w Internet by boyzelenski w dniu styczeń 10th, 2008

Czytając ostatnimi czasy artykuł o Amiszach ucieszyłem się jak człowiek żyjący tak, a nie inaczej, uznający pewne dziwne przepisy, samoograniczający się wypowiedział tak mądre zdanie:

Mam komórkę i samochód, ale na Internet nigdy się nie zgodzę – mówi Jacob Martin.– Już w USA miałem samochód. Nie uciekam od zdobyczy techniki, ale na Internet i telewizor się nie zgodzę – mówi kategorycznie Jacob. Dlaczego? Bo uważa, że można w nich znaleźć wszystko, a to nie służy wychowaniu i pobożności dzieci.

Należy wyjaśnić co oznacza dla Jacoba słowo “wszystko” w odniesieniu do internetu. W połączeniu z pojęciami - wychowanie, pobożność, mamy na myśli treści negatywne, agresję, pornografię, kłamstwo, ułudę życia, konsumpcję, manipulację. Bo nie uwierzę, że w tym “wszystkim” może być Bóg, prawda. Możemy szukać tego ale w http://www.martinfrost.ws/htmlfiles/oct2006/amish2.jpgrzeczywistości. Internet jak książka, ktoś coś napisał. Mamy pośrednika, który modyfikuje, przekształca nawet swój odbiór poznanego świata i przedstawia go nam. Oczywiście nie dyskredytuje to Internetu jako źródła informacji. Jest wręcz idealnym ku temu miejscem. Jednak informacje dzielą się na prawdziwe, fałszywe (o ile da się je sprawdzić). Każdy może pisać o wszystkim, niekoniecznie prawdziwie.

Jak widać można żyć bez Internetu, znaleźć sens życia, prawdę. Czego nie ma w Googlach to nie istnieje - czy pojmujemy okropność tych słów? Ograniczamy się do danych zapisanych na dysku. Dziecko, gdy sięga po encyklopedię i nie znajduje hasła, stwierdza, że albo się pomyliło, albo jest to z innego języka, bądź opisane gdzieś indziej. Bo przecież słownik czy encyklopedia ma ograniczoną liczbę słów, a posługujemy się większą. Leczy gdy w wynikach wyszukiwania nie znajdzie odpowiedzi na swoje pytanie, przestaje szukać. Bo po co? Jak czegoś nie ma, to nie warto się tym zajmować. Nie wiem jak Wy, ale ja wychowywałbym swoje dziecko na książkach.

A teraz wyłącz ten cholerny komputer, który nie pozwala Ci się skupić, weź książkę którą obiecałeś/aś sobie dawno, że ją przeczytasz, ale nie masz na to czasu. Znajdujemy przeróżne wymówki. Na prawdę boimy się monotonii, bo nie klikniemy w nowego linka, nie zapomnimy o poprzedniej stronie, bo jest ona powiązana z następną! Straciliśmy zdolność skupiania się. Ile wytrzymasz czytając książkę bez myślenia o czymś innym? Pojawiają się myśli, aby coś sprawdzić w “necie” co przeczytaliśmy w książce? No właśnie. Przestańmy być bezbronni. Wyciągnij dłoń i chwyć ją.

boyzelenski

Popełniono błędy, zawył laptop o poranku

Opublikowany w Po godzinach by boyzelenski w dniu grudzień 31st, 2007

Kto popełnił, ilu ich było i co zrobili?! Ja, jeden - popełniłem wpis. Notka o zaspokojeniu miała być zapisana tylko na brudnopisie do korekty, niestety późna pora przesłoniła mi zdolności internetowe. Urwane w beznadziejnym miejscu, przyznaje. Nie zmieniłem z podstawowego powodu - nie chciałbym sam zostawiać komentarza pod wpisem, który się zmieni. Tako rzecze boy bardziej niż zelenski, trzeba naprostować krzywe ścieżki losu.


Jeżeli chcemy urealnić naszą chęć stworzenia czegoś co będzie pełną asertywnością, świadomością swoich potrzeb, musimy zacząć myśleć o zasadzie środka. Unikania skrajności, podążania drogą łagodnej fali - stopniowych przejść między postawami. Gdy będę świadomy co daje mi przyjemność, postaram się dążyć do jej uzyskania. Kluczem do sukcesu będzie empatia, jako zrozumienie źródła rozkoszy osoby drugiej. Egoista w powszechnym mniemaniu to osoba odrzucająca potrzeby innych, altruista zaś będzie wywyższał ku własnej uciesze (powierzchownie zbada źródło). Odnalezienie źródła dającego zaspokojenie w sobie i w drugiej osobie jest niezwykłym szczęściem. Pod warunkiem, że druga osoba posiada źródła identycznie odzwierciedlone. Zasada złotego środka ma tu zastosowanie przy racjonalnym czerpaniu ze źródeł, bo nic nie są one nieskończone. Wpadając w drugą osobę zatracamy siebie, pewną tożsamość, dlatego umiar nie zaszkodzi.

W całym tekście o zaspokojeniu miałem ochotę punktować przykłady do podanych hipo(tez). Niestety przykład najłatwiej zaatakować na zupełnie innym gruncie niż miał funkcjonować. Podaje jedynie pewne wzory, pod które należy podstawić liczby, osoby, fakty. Jest to okropne. Wiem o tym, ale dzięki temu łatwiej jest mi się wyłgać w przypadku porażki :)

Jak większość powinna się już domyśleć złotą receptą nie będzie samotność, oderwanie się od rzeczywistości, wyzbycie pragnień, zaprzestania sprawiania sobie i innym rozkoszy jak proponują różne systemy. Recepta, a właściwie fakt całkowitego zaspokojenia się jest - miłością. Proste, banalne. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Po takim cytacie nic mądrego już w tym poście nie napiszę. Pan jest adminem moim, na blogu bialuśkim pasie mnie. Uczynek dobry spełniony. Amen.

W następnym poście o Amiszach i internecie.

boyzelenski

Jestem zaspokojony - czas na Ciebie!

Opublikowany w Po godzinach by boyzelenski w dniu grudzień 29th, 2007

Istniejemy jak w seksie, uprawiamy seks jak istniejemy. Dwie sfery życia człowieka, które posiadają przekładalny język - do lizania i mówienia.


Nadchodzi taki czas w życiu człowieka, gdy stwierdza, że dla siebie już zrobił wystarczająco dużo i może pomóc dochodzić do zaspokojenia innym. Mówimy o przypadku egoizmu właściwego - najpierw sobie, potem tobie. Lecz są i tacy, którzy udają, że “niczego” nie pragną dla siebie, chcą jedynie zaspokajać innych, a właściwie umiłowaną osobę. Cieszą się ze szczęścia bliskich lub obcych. I w tym sedno - cieszą się. Taki z tego altruizm, zaspokajam się zaspokajaniem ciebie.
Jakie to szlachetne! I jakie łgawe. Wykorzystuje moje zaspokojenie do zaspokajania siebie co odbiera mi część radości, bowiem przyzwala mi na rozkosz. Do tego tworzy pseudo dług wdzięczności, piasek w oku, którego nie widać, ale dotkliwie czuć. Niby nie wypowiedziane, ale między słowami przenika, to co nie wypowiedziane stokroć silniejsze. Nie lubimy sytuacji, gdy kogoś obdarowujemy, a ta osoba nie cieszy się z podarunku. Wtedy i my nie pozostajemy dłużni i nie cieszymy się z podarowania. Nasz altruizm kończy się. Do tej pory omówiłem sytuacje chore. Czas na złotą receptę, która nie istnieje. Jest mitem, legendą, w którą chętnie się wierzy.

Nie wszystko na raz. Do zobaczenia w następnym wpisie.

boyzelenski

Witam i żegnam

Opublikowany w Inne by boyzelenski w dniu grudzień 25th, 2007

Witam na moim blogu, który założyłem właściwie nie wiem po co, może dla mody/czerpania przyjemności/poznania nowych osób/dowartościowania się/chęci posiadania swojego miejsca w internecie - niepotrzebne skreślić. Najbardziej prawdziwa wydaje się wersja posiadania czegoś swojego i czerpać z tego zadowolenie. Wcześniejsze stwierdzenia także mają zalążek tego swojego i zadowolenia. Bowiem każdy ma potrzebę posiadania czegoś, by móc powiedzieć “moje” i podnieść swoje “Ja”. Niezależnie na jaki temat się pisze motywy zawsze są te same, choć czasami głęboko ukryte. Nie oznacza to, że od razu musi być to złe. Gorzej jak chcemy aplauzu dla treści miernej, nędznej. Reasumując stworzyłem tego bloga ku własnej uciesze, rozwinięciu swojego ego, posiadaniu nowej rzeczy. Bardziej przystępnie: chcę prowadzić bloga dla przekazania moich myśli internautom oraz wymianie konstruktywnych zdań z nimi.Do kogo kieruję treść publikowaną? Jeżeli to czytasz to do Ciebie. Głównym celem jest grupa ludzi, których nie znam. Moi znajomi znają moje poglądy, a moje spostrzeżenia, przemyślenia wymieniam z nimi na żywo, więc nie widzę powodu, dla którego mieli by to czytać. Zawężając target, oczekuję odbiorcy polskiego (będę pisać po polsku), posiadającego adres e-mail, chętnie widziany blogujący.

O czym będę pisał? Tematów jest dużo, podsyła je internet, życie codzienne, media, praca, studia… Można by wymieniać w nieskończoność. Właściwie ten akapit jest nieistotny, ponieważ to pierwszy wpis, którego nikt zapewne nie przeczyta jako pierwszego, więc tłumaczenie o czym będę skrobał wydaje się nieracjonalne.

A teraz …

… żegnam. Jeżeli przeczytałeś w/w tekst to gratulacje. Większość odwiedzających zapewne spędzi w tym miejscu kilkanaście sekund, aby poserfować dalej. Także i żegnam Ciebie wytrwały czytelniku, bo przecież wiecznie tu nie będziesz siedział. No poszła mi won stąd.

boyzelenski